Artykuły sponsorowane:

wtorek, 20 sierpnia 2019

Robimy powrót?

No to ładnie. Ponad sześć lat mnie tutaj nie było. Któż by się spodziewał mojego powrotu? Na pewno nie ja! 

Przez ostatnie kilka lat udało mi się sporo osiągnąć, pracowałem też przez rok w USA oraz przez kilka miesięcy w UK. Trochę odłożyłem, trochę zainwestowałem. Złapałem ciekawą pracę w Polsce ale... mimo upływu tych sześciu lat - cel nie został osiągnięty. Miliona wolnego nie mam. 

Dajcie mi kilka dni - zastanowię się, jak miałby wyglądać mój powrót i o czym miałbym pisać :)

sobota, 30 marca 2013

setny post i... prezent

Właśnie się zorientowałem, że na moim blogu opublikowałem już 99 postów. Każdy z nich o czymś innym, każdy poruszał inne tematy. Zapewne jedne były bardziej ciekawe a drugie mniej. Mniejsza z tym. Nie ma co wracać do przeszłości. 

W dzisiejszym, setnym poście, mam dla Was ciekawy materiał o pozycjonowaniu i reklamowaniu stron. 48 minut ciekawie przekazanej wiedzy, która przyda się każdemu początkującemu webmasterowi. Oto link: http://www.youtube.com/watch?v=W1A6_03BpWc

Wszystkim czytającym ten post, składam również najserdeczniejsze życzenia Wielkanocne. Każdemu życzę tego, na czym mu najbardziej zależy. 

wtorek, 26 marca 2013

Moja strona podróżnicza - troszkę o kosztach


Jakiś czas temu informowałem Was o moim nowym projekcie - stronie podróżniczej. Nie ukrywam, że jest to moje pierwsze tak poważne przedsięwzięcie, z którym wiąże różne nadzieje (m.in. finansowe).

Jak wyglądało i ile kosztowało stworzenie stronki "Jak tanio podróżować"? Zacznijmy od początku. Pomysł narodził się grubo ponad rok temu... dlaczego podjąłem działania dopiero kilka tygodni temu? Sprawił to negatywny czynnik ludzki. Szukanie wymówek (brak czasu, brak wiedzy) i lenistwo. Ale mniejsza z wcześniejszymi przekonaniami. Dałem radę. Co prawda nie sam. Stworzenie stronki zleciłem pewnej warszawskiej firmie i uważam, że był to bardzo rozsądny krok. Czas który przeznaczyłbym na naukę i samodzielnie wklepywanie kodów mogłem przeznaczyć na tworzenie treści i zgłębianie tajemnic pozycjonowania przez co załatwiłem niedużym kosztem dwie rzeczy naraz a stronka wygląda dużo bardziej profesjonalnie.

Teraz troszkę o kosztach:
wykonanie strony: 350zł
dodatkowy bajer na stronie głównej (slider): 250zł
przedłużenie domeny: 121,77zł
wykupienie zdjęć: 176,51zł

Co daje łącznie kwotę: 898,28 zł.

Czy to dużo? Uważam, że całkiem przyzwoita kwota :)

Teraz pozostaje mi tworzenie treści i promocja strony. Co będzie dalej zobaczymy. 

piątek, 15 lutego 2013

Krótkie podsumowanie

Zmniejszenie dochodów. Jako student matematyki finansowej dorabiałem statystując w serialach "Pierwsza Miłosć" (Polsat) i "Galeria" (TVP 1). Niestety w ostatnim czasie serial "Galeria" z powodu zbyt niskiej oglądalności został zdjęty z anteny, co oznacza dla mnie uszczuplenie dochodów o kilkaset złotych. Szkoda, ponieważ wynagrodzenie było miłym dodatkiem do sympatycznej atmosfery panującej na planie. Mimo, że zdarzały się dni zdjęciowe, które trwały po 13 godzin - praca przy produkcji serialu była bardzo ciekawym doznaniem z wieloma ciekawymi ludźmi. Ale cóż... mówi się trudno.

Po zakończeniu zdjęć do serialu postanowiłem rozpocząć pracę w pobliskim aquaparku jako ratownik wodny. Niestety. Zmiana przepisów spowodowała, że muszę odbyć dodatkowe szkolenia z zakresu pierwszej pomocy - co jest dość kosztowne i czasochłonne. Odkładam to na później.

Nie chcąc więc zmarnować mojego wolnego czasu... postanowiłem stworzyć stronę internetową o tematyce podróżniczej. Strona będzie dostępna pod koniec miesiąca i wiąże z nią wielorakie plany. Mam nadzieję, że uda mi się odpowiednio wykorzystać i przekazać moją pasję podróżniczą. W najbliższych dniach planuję także wrócić do pisania ebooka o tanim lataniu po Europie. 

Jak więc widać postanowiłem sprawdzić, czy twierdzenie "zarabiaj na pasji" jest prawdziwe. Biorę się więc do roboty i piszę kolejne artykuły, które wylądują wkrótce na www.e-viaje.pl

środa, 30 stycznia 2013

No to jazda!

Witam serdecznie. Studia i praca skutecznie wypełniły większość mojego czasu a w wolne chwile pozostawiłem sobie na książkę i film. Nadeszła jednak pora aby to zmienić i startuje z projektem, o którym już wcześniej pisałem a mianowicie tworzę stronę o tematyce podróżniczej.

Strona będzie składała się z dwóch części: działu "chepFly", który będzie popularyzował idee taniego latania oraz działy "czytelnia", w którym znajdzie się wiele ciekawych artykułów.

Co zrobiłem dzisiaj? Można powiedzieć, że dzień na maksa wykorzystany! Zarejestrowałem domenę, zleciłem wykonanie strony i napisałem dwa artykuły, które rozpoczną życie portalu e-viaje.pl

Strona będzie także zintegrowana z Facebookiem, gdzie od pewnego czasu, na bieżąco, pojawiają się SUPER oferty tanich linii lotniczych - Rzym, Paryż, Mediolan za 60zł w obie strony czy Oslo za... złotówkę. Mimo, że dopiero wczoraj rozpocząłem promowanie e-viaje.pl - "fanpage" na Facebooku nałapał już prawie 270 lajków. Oby tak dalej. Jeśli interesujesz się tematyką podróżniczą polecam serdecznie (wystarczy dać lajka i mieć wszystkie promocje na swojej tablicy):

http://www.facebook.com/pages/e-viajepl/250336055042349


Jakie mam oczekiwania? Chciałbym aby do końca czerwca strona przynosiła 500zł czystego zysku z reklam.  Trzymajcie kciuki a ja tymczasem DZIAŁAM. 

środa, 21 listopada 2012

Wiatraki emerytalne - kolejna ściema?

Wszyscy pamiętamy aferę związaną z działalnością parabanku prowadzonego przez Marcina P.. Bezpieczeństwo lokowania w złoto i gwarancja wysokich zysków. Brzmi pięknie. Pamiętajmy jednak, że każda inwestycja wiąże się z większym lub mniejszym ryzykiem i nie ma mowy o jakiejkolwiek bezpieczeństwie a tym bardziej gwarancją wysokich zysków. 

Mimo, że Amber Gold oszukał mnóstwo naiwnych ludzi stare przysłowie, że "mądry Polak po szkodzie" wydaje się nie mieć racji bytu. Oto wyrasta kolejna firma oferująca gruszki na wierzbie wykorzystując tzw. "zielone inwestycje". Droga do milionów jest prosta. Nabyć grunt, uzyskać potrzebne pozwolenia, podpisać umowę dot. sprzedaży energii, postawić wiatrak, podpiąć go do sieci i cieszyć się zyskiem z elektrowni wiatrowej. Wiatr wieje, wiatrak się kręci, energia jest sprzedawana. Dochód pasywny jak się patrzy. 

Niestety, przeciętny Kowalski, który postanowi stać się wielkim biznesmenem szybko przekona się, że to wszystko nie jest takie proste. Zaczynając od tego, że koszt wybudowania takiej elektrowni to ok. 3 miliony złotych a kończąc na tym, że uzyskanie wszystkich pozwoleń może ciągnąć się latami. Z pomocą przychodzi jednak firma WIATRAKI EMERYTALNE, która GWARANTUJE zysk i jest całkowicie BEZPIECZNĄ inwestycją. "Gwarancja" i "bezpieczeństwo" brzmi znajomo. Na stronie głównej czytamy: "TERAZ KAŻDY MOŻE MIEĆ WŁASNĄ PENSJĘ. 1 000 zł , 5 000 zł a nawet 25 000 zł miesięcznie. WYPŁACANĄ PRZEZ WŁASNY WIATRAK EMERYTALNY".

Wszystko jest banalnie proste. Wpłacasz 60 000zł i stajesz się właścicielem 1% pojedynczej elektrowni wiatrowej. Firma znajduje pozostałe 99% udziałowców, stawia wiatrak, wiatrak zaczyna pracować a na Twoim koncie co miesiąc pojawia się spora sumka. I tak do końca życia. Właściciel firmy WIATRAKI EMERYTALNE zrobi wszystko za Ciebie. Będzie biegał po urzędach i załatwiał formalności, znajdzie i kupi grunt pod elektrownię, postawi ją... a wypracowany przez nią zysk odda Tobie.

Może warto się zastanowić dlaczego Ty jesteś potrzebny? Dlaczego nie postawi takiego wiatraka dla siebie tylko chce ludziom pieniądze rozdawać?

piątek, 26 października 2012

MLM


Z rutyny dnia wybił mnie telefon od znajomego. Zaproponował mi świetny interes. "Długo opowiadać, spotkajmy się dam ci materiały" - pierwsze co pomyślałem to MLM. Podpytuję dalej. Ciekawią mnie zyski, czas pracy, możliwość załatwiania spraw on-line i wkład początkowy. I znów słyszę od kumpla, że musimy się spotkać i da mi materiały bo tłumaczenie trwałoby zbyt długo. Po chwili rozmowy dowiaduję się, że chodzi o coś zupełnie innowacyjnego a to ile zarobię zależy tylko ode mnie.

Nie wytrzymałem. Pytam wprost: "Chodzi o MLM?". U mojego kolegi nastąpiło zdziwienie. Przecież to on miał mnie poinformować o ogromnych możliwościach i zyskach z tej "nowej" formy biznesu (warto wiedzieć, że MLM działa od kilkudziesięciu lat). Po kolejnych minutach dowiaduję się, że chodzi o produkty szybko-zużywalne - czyli standard w MLM. Pytam dalej jednak cały czas słyszę "musimy się spotkać", "dam ci materiały". Przyznam, że swoim zachowaniem (tajemniczość, chęć spotkania) i entuzjazmem wzbudził we mnie chęć wgłębienia się w szczegóły MLM. 

Do tej pory o MLM wiedziałem niewiele. Pora to zmienić. Pora rozważyć wszystkie "za" i "przeciw", pobuszować po necie, poczytać i napisać na tym blogu dlaczego NIE WARTO w to wchodzić. Jako student matematyki finansowej a zarazem osoba logicznie myśląca zakładam słuszność poprzedniego zdania , co postaram się w najbliższym czasie udowodnić (jak w indukcji matematycznej - zakładamy słuszność wyrażenia i dowodzimy jego prawdziwości). Myślę, że analiza tematu może być naprawdę ciekawa. 

środa, 17 października 2012

Dodatkowy dochód - statystowanie

Ponad rok temu na moim blogu pojawił się tekst o statystowaniu (Statyści poszukiwani). W tamtym okresie, moje miejsce zamieszkania uniemożliwiało mi pracę na planie filmowym. Zdjęcia do różnych produkcji zaczynają się zazwyczaj wczesnym rankiem więc do Warszawy/Wrocławia musiałbym wyjeżdżać w środku nocy a na dodatek, zarobek z "pracy" na planie ledwo co pokryłby koszt biletu PKP (o paliwie w aucie nie wspominając). Dlatego w ubiegłym roku jako statysta pracowałem tylko jeden dzień - w Wałbrzychu przy produkcji reklamy pewnego banku. 

Wszystko zmieniło się trzy tygodnie temu, gdy zamieszkałem we Wrocławiu. Od razu zadzwoniłem do zaprzyjaźnionej agencji i... udało się! W sierpniu zaczęły się zdjęcia do II transzy serialu "Galeria" (TVP 1) i codziennie potrzebnych jest na planie co najmniej kilkanaście osób. Dodatkowo cały czas trwają także zdjęcia do serialu "Pierwsza Miłość" a od czasu do czasu potrzeba nawet kilkuset statystów do większych produkcji kinowych (we wrześniu film  "Fotograf" a w najbliższym miesiącu "Hiszpanka"). W okolicach Wrocławia powstaje także sporo filmów zagranicznych - głównie produkcji rosyjskiej i niemieckiej. Mimo, że daleko tutaj do Warszawy, gdzie codziennie tworzy się całą masę różnych produkcji... statyści we Wrocławiu nie mają powodu by narzekać - zapotrzebowanie jest.

Kto statystuje? Emeryci, osoby na rencie, bezrobotni oraz studenci i licealiści. Czasami spotkać można także  osoby, które biorą urlop w pracy i jadą na plan w celach rozrywkowych... ba! ostatnio na planie zjawił się pasjonat z Zielonej Góry!

Co przyciąga na plan? Atmosfera. Zbiórka o 7:00 na parkingu, przyjeżdża bus i zawozi statystów do studia ATM, które znajduje się na Bielanach Wrocławskich. Dwadzieścia osób wchodzi do bufetu, siada i czeka... czeka... czeka... .  W przerwach pomiędzy zdjęciami także się czeka. Często zdarza się też tak, że do danej sceny wybiorą pięć osób a reszta ma przerwę. Jest więc mnóstwo czasu na rozmowy, korzystanie z bufetu czy czytanie książki. Dodatkowo dookoła kręcą się znane twarze z telewizji czy z pudelka.

Wchodzi się na plan. Reżyser daje polecenie - część statystów siada w restauracji, część spaceruje po "Galerii" (cała "Galeria" wybudowana jest w studiu filmowym a do jej konstrukcji użyto drewna i płyt wiórowych co przykryła tapeta imitująca cegłę) a część udaje, że przegląda towary w poszczególnych butikach. I Lotto. Lotto stało się sponsorem serialu dlatego w "Galerii" pojawiło się ich stoisko i w każdym odcinku obowiązkowo przy Lotto musi się coś dziać. Kiedy wszyscy wiedzą co mają robić, przychodzą aktorzy, próba, akcja, dubel, dubel i po kilkunastu/kilkudziesięciu minutach scena jest zrobiona. Następuje przerwa (ekipa przenosi cały sprzęt), aktorzy idą do charakteryzacji, statyści wracają do bufetu i po pewnym czasie znów wszyscy spotykają się przy następnej scenie.

Ile trwa dzień zdjęciowy? Nie ma reguły. Raz, pamiętam było to dwa tygodnie temu w Długołęce, wszystko udało się zrobić w 2h innym razem w studio spędziłem ponad 11h. Stawka liczona jest za dzień zdjęciowy niezależnie od ilości godzin (przeważnie jednak jest to ok 6-7h) i wynosi 40zł (Galeria) i 41zł (Pierwsza Miłość). Na większą stawkę można liczyć przy produkcjach kinowych czy reklamach. Dodatkowo prawie codziennie ktoś ze statystów dostaje drobny epizod. Za "dzień dobry", "do widzenia" dodatkowe dwie dychy a jak ktoś ma kilka zdań to stawka jest już owiana tajemnicą.

Co wspominam najlepiej? Epizody. Przypudrują Ci nosek, przebiorą w garderobie, uczeszą włosy, powiesz ze dwa zdania (oczywiście kilka razy, bo duble) i czujesz się jak gwiazda a portfel staje się grubszy. Bardzo dobrze wspominam także pewną sobotę, gdy w studiu o 8:00 zjawiło się piętnastu statystów a reżyserowi zmieniła się koncepcja i na plan wpuszczono tylko czterech. Pozostałych jedenastu siedziało w bufecie do 13:00. Oczywiście stawka za dzień zdjęciowy obowiązywała wszystkich - zgodnie z umową wszyscy byli w tych godzinach dyspozycyjni :)

Jako ciekawostkę mogę podać, że warszawscy statyści zarabiają dużo więcej niż we Wrocławiu. Życzę więc sobie aby pod tym względem Wrocław dogonił Warszawę :)

wtorek, 25 września 2012

Oktoberfest

Od ponad 200 lat, na przełomie września i października hucznie obchodzone jest bawarskie święto piwa - Oktoberfest. W czasie festynu sprzedawane jest ponad... pięć milionów litrów trunku pitego w tradycyjnych litrowych kuflach!

Gdy w sierpniu padł pomysł wyjazdu do Monachium podszedłem do tego z dużym dystansem. Powód? Olbrzymie koszty. Cena noclegu w Monachium w czasie święta piwa to min. 40euro w hostelu i 100euro w hotelu za noc/os. Druga sprawa, że noclegi w przytoczonych cenach rezerwowane są z dużym wyprzedzeniem i w naszym wypadku, szukając noclegów w sierpniu, jedyne co było dostępne to noclegi za 700zł! Łatwo więc zauważyć, że koszt trzydniowego pobytu byłby porównywalny z tygodniowym wypoczynkiem w Egipcie w ofercie all-inclusive :)  Z pomocą przyszło nam pole campingowe, gdzie zapłaciliśmy 9euro za noc. Dzięki niesamowicie sprawnej komunikacji dojazd z centrum Monachium na nasze pole namiotowe trwał zaledwie 10-15minut. 3dniowy bilet umożliwiający do korzystania z całej komunikacji miejskiej kosztował 13euro - tak więc oprócz samego festiwalu zwiedziliśmy kawał miasta (Marienplatz, Allianz Arenę, muzeum BMW czy obóz koncentracyjny w Dachau). 

Co nas zaskoczyło? Kilkaset Australijczyków, którzy spędzając wakacje w Europie postanowili uczestniczyć w Oktoberfest i spać na "naszym" polu campingowym. Tak więc mnóstwo nowych znajomości, wymiana spostrzeżeń i po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że z życia trzeba korzystać maksymalnie jak się da! Oszczędzać, pracować ale nie zapominać o rozrywce, relaksie i relacjach z innymi ludźmi. Wszystko robić tak by być szczęśliwym! Następna planowana podróż? Narty w Austrii ale przez najbliższy czas - studia i praca :)

Kilka fotek z Monachium:







poniedziałek, 3 września 2012

Parmezan


"Parmezan (wł. parmigiano reggiano, grana) - ser twardy typu podpuszczkowego wytwarzany z krowiego mleka, pochodzący z północnych Włoch, z regionu Emilia-Romania. Produkowany w: Parmie, Reggio nell'Emilia i okolicach. Po raz pierwszy wyprodukowali go zakonnicy benedyktyńscy i cystersi (XI-XIII wiek)
Jeden z najbardziej znanych na świecie włoskich serów. Nadaje się do konsumpcji w zestawie serów, a także utarty jako dodatek smakowy i dekoracyjny do różnych dań (pizza, zapiekanka, spaghetti, zupa cebulowa, sos Mornay)." 
Wikipedia 
 
Jak to jest? Dwa dni temu wróciłem do mojego rodzinnego miasteczka (30 tys mieszkańców), wchodzę dziś do jednego z supermarketów (znana sieciówka i nie jest to Biedronka) i przy stoisku z wędlinami i serami proszę o kawałek parmezanu. Wtedy to cała kolejka spogląda na mnie pogardliwie - cały czas czuję na sobie wzrok tych ludzi - a sprzedawczyni uśmiecha się głupkowato i komentuje, że to nie ta "półka". Czy naprawdę Polaków nie stać na dobry ser, którym można posypać pizze czy spaghetti? Czy naprawdę nie możemy kupić sobie takiego kawałka za 20zł, który starczy na dość długo? Czy ktoś, kto kupuje parmezan musi być obrzydliwie bogaty (dokładnie tak się poczułem widząc wzrok tych ludzi)?

Wnioski jakie się nasuwają są proste. Nie będę odkrywczy ale poziom życia w Polsce jest minimalny. Nie stać nas na parmezan, nie stać nas na siłownię (tutaj jednak dochodzi jeszcze kwestia chęci). Wybieramy dania proste i ubogie w smaku. Zajadamy cały czas te same potrawy, popijamy piwem, siedzimy przed telewizorem, w wolnych chwilach wyciągamy grilla - jak już będzie nas stać jedziemy nad Bałtyk. Oto obraz Polaka - jakże nieeuropejski i zacofany. 
 

niedziela, 2 września 2012

Podsumowanie - sierpień

Wróciłem do domu - przedwczoraj. Wróciłem po 3 miesiącach spędzonych nad Bałtykiem, gdzie pracowałem jako ratownik wodny. Wróciłem bogatszy w nowe znajomości, super wspomnienia, nowe doświadczenia a także bogatszy w znaczeniu materialnym.

Przed miesiącem pisałem o projekcie "dziesięciozłotówka" - przez sierpień udało mi się zebrać aż 31 banknotów, co daje 310zł oszczędności. Czy odczułem odłożenie ponad 300zł przez miesiąc? Skądże. Bardziej trudne jest dla mnie wykonanie jednorazowego przelewu na konto oszczędnościowe (np. 10% dochodu). Wiem, że oszczędzanie i inwestowanie mają poprawić mój byt - mimo to, trudno mi zrobić jednorazowy przelew 200zł. Łatwiej oszczędzać dziesięciozłotówki i jak widać... korzystniej :)

310zł w dziesięciozłotówkach - moje sierpniowe oszczędności :)



Przez okres mojej pracy nad morzem inwestowałem także w numizmatykę - udało mi się kupić 4 srebrne monety o łącznej wartości 623,64zł.

Z serii "Polski Rok Obrzędowy":
1. Śmigus-dyngus 
2. Noc Świętojańska
3. Kolędnicy
oraz amerykańską srebrną monetę jednouncjową 





Co w najbliższym czasie? Budowa portalu turystycznego, dokończenie ebooka i Oktoberfest pod koniec września :)


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Projekt "dziesięciozłotówka"

Czytałem ostatnio o dość ciekawym pomyśle oszczędzania. Wszystko opiera się na banknotach dziesięciozłotowych i jest bardzo proste. Mówiąc krótko - za każdym razem, gdy będziesz miał w portfelu banknot o nominale 10zł (otrzymany jako reszta w sklepie, znaleziony na ulicy, prezent etc.) - odkładasz go.

Zanim zdecydowałem się wdrożyć plan w życie, przez kilka ostatnich dni analizowałem ilość otrzymywanych  "dziesiątek". Wbrew pozorom było ich mało. O wiele częściej jako resztę otrzymywałem dwudziestozłotówki czy piątaki. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy z moich dyszek odłoży się ciekawa sumka, którą uda się dobrze zainwestować. 

Zaczynam dziś. Sprawdzam portfel - dwa banknoty dziesięciozłotowe. Zobaczymy jak będzie dalej :)

niedziela, 29 lipca 2012

e-viaje na Facebooku

Napisałem już (a może dopiero) 15 stron e-booka, który przybliży wszystkim w jaki sposób można tanio podróżować. Dwie dyszki za lot do Paryża? Stówka za Maroko? Żaden problem. Publikacja ukaże się dopiero późną jesienią lecz już teraz zapraszam wszystkich do subskrypcji mojej strony na Facebooku "e-viaje.pl"

W postach na bieżąco ukazywać się będą naprawdę tanie połączenia oraz wskazówki dotyczące taniego podróżowania. Mnóstwo wartościowych informacji kompletnie za free - wystarczy polubić stronę :)

Mam także nowy cel. 1000 "lajków". Zapraszam wszystkich serdecznie.

czwartek, 26 lipca 2012

OLT Express: Nie zamierzamy ogłaszać bankructwa

Reklama z rozmachem, mnóstwo połączeń na trasach krajowych, komfort i cena biletu... 99zł. Zapowiadała się ogromna rewolucja na polskim niebie. Ogromna alternatywa dla PKP i konkurencja dla LOTu, który podobne połączenia oferował za 300zł. 

Niestety, w dniu wczorajszym, linie oficjalnie przyznały się do problemów finansowych, co przełoży się na zwiększenie cen biletów i likwidację części tras. Przewoźnik zakończył właśnie promocję, w której połowa miejsc w samolocie była dostępna za 99zł - odtąd cena ta obejmie tylko 30% miejsc. 

OLT Express pozbywa się także samolotów ATR, których eksploatacja nie była opłacalna a dodatkowo sprzedaż maszyn pokryje część długów. Wszystkie loty obsługiwać będzie Airbus 320.


Trasy, które na początku sierpnia zostaną zlikwidowane:

Bydgoszcz – Kraków – Bydgoszcz,
Gdańsk – Łódź – Gdańsk,
Gdańsk – Poznań – Gdańsk,
Gdańsk – Szczecin – Gdańsk,
Kraków – Poznań – Kraków,
Kraków – Szczecin – Kraków,
Kraków – Wrocław – Kraków,
Katowice – Poznań – Katowice,
Katowice – Rzeszów – Katowice,
Katowice – Szczecin – Katowice,
Łódź – Wrocław – Łódź,
Poznań – Szczecin – Poznań,
Poznań – Warszawa – Poznań,
Poznań – Wrocław – Poznań.

Z informacji wiadomo także, że najsłabszym połączeniem było Gdańsk-Szczecin a najlepszym Warszawa-Gdańsk.

środa, 25 lipca 2012

wybrzeże - Wrocław

Nie narzekam. Jestem cierpliwy i wyrozumiały. Wszystko ma jednak swoje granice! Nie da się logicznie wytłumaczyć, że na trasie Sławno-Poznań-Jarocin-Ostrów Wielkopolski-Wrocław-Sławno wszystkie (WSZYSTKIE!!!) pociągi miały opóźnienie!

W ubiegłym tygodniu musiałem zjawić się pilnie we Wrocławiu i postanowiłem skorzystać z PKP. Znajomy dowiózł mnie z Jarosławca do najbliższego dworca w Sławnie i się zaczęło... . Pierwotnie miałem jechać z przesiadką w Szczecinie. Niestety. Pociąg opóźniony 50 minut i... "opóźnienie może ulec zmianie". Trzeba było zmienić plany i trasę przejazdu. Największe opóźnienie było na trasie Jarocin - Ostrów Wlkp. - prawie 3 godziny!

Podsumowując. Przejazd PKP na trasie Sławno-Wrocław Główny trwał kilka godzin dłużej dłużej niż lot z Poznania do Los Angeles (takie drobne spostrzeżenie). Ciekawostką jest, że prezes PKP Jakub Karnowski zarabia miesięcznie 59 tysięcy złotych, zaś dwóch pozostałych członków zarządu 40 tysięcy. Gratuluję przedsiębiorczości.

sobota, 14 lipca 2012

numizmatyczna inwestycja

Odkąd pracuję nad morzem minął już ponad miesiąc (pisałem o tym wcześniej:  Ratownik wodny - praca na sezon). Muszę przyznać, że dokładnie takiej pracy szukałem i przypuszczam, że z trudem przyjdzie mi wrócić we wrześniu do domu. Obecnie jestem już po pierwszej wypłacie - 1600zł na rękę. Uwzględniając darmowe zakwaterowanie i mnóstwo pysznego jedzenia, myślę, że zarabiam dużo. W godzinach pracy, pilnując basenu, czytam prasę i uczę się angielskiego i hiszpańskiego - maksymalnie wykorzystuję czas. Po godzinach planowałem pisanie ebooka o tanim podróżowaniu jednak zazwyczaj wybieram spotkania przy piwku z nowymi znajomymi. Dotychczas napisałem 5 stron. Kiepsko.

Wcześniej zajmowałem się pomocą przy nagłaśnianiu imprez tanecznych i sam niekiedy też robiłem za DJ'a. Napisałem to w CV. Efekt? W hotelu, w którym pracuję, zaoferowano mi prowadzenie imprez dla nastolatków. Mimo, że nie zostało to dokładnie ustalone, liczę na uczciwy gest od pracodawcy w postaci premii :)

Co zrobiłem z pierwszą wypłatą? Część zainwestowałem. Od dawna na rynku numizmatycznym nastroje są kiepskie i myślę, że jest dobra okazja na zakupy. Kupiłem srebrną monetę kolekcjonerską "Śmigus-dyngus", która w 2008 roku kosztowała ponad 400zł. Ile zapłaciłem za nią dziś? 140zł! Okazja. Niski nakład, wartościowy kruszec a dodatkowo moneta wydana w ciekawej serii "Polski Rok Obrzędowy" i co dla mnie najważniejsze - jest śliczna. Perełka. Mam nadzieję, że w ciągu kilku lat wróci do swojej dawnej ceny. Dodatkowo kupiłem także srebrną monetę lokacyjną, ważącą 31,1g (1 uncja) - Fine Silver LIBERTY. W sumie wydałem 260zł. Boję się obecnie inwestycji w złoto - nie potrafię ocenić jego szans na wzrosty lub spadki dlatego zdecydowałem się powrócić do numizmatyki wierząc w opłacalność. 

Pozdrowienia z nad Bałtyku :)

środa, 27 czerwca 2012

Podniebna praca marzeń?

Brak tatuaży, szczupła sylwetka, miła aparycja i przede wszystkim płynny angielski. Oto najważniejsze wymagania, które stawia się kandydatom do pracy jako steward/stewardessa. Wynagrodzenie? Zazwyczaj składa się z dwóch części - pensji stałej i wynagrodzeniu zależnemu od liczby wylatanych godzin. W LOT na początek oferują 3 000zł, w firmach zagranicznych ok 5 000 - 6000zł.

Praca na tym stanowisku nie ogranicza się tylko po podawania kawy i ciastek. Steward/stewardessa muszą potrafić udzielić pierwszą pomoc, wiedzieć, w jaki sposób wyregulować ilość cukru we krwi u diabetyków a w tanich liniach lotniczych do ich zakresu obowiązków należy także utrzymywanie czystości na pokładzie samolotu.

Personel rejsu korzysta także z wielu dodatkowych, darmowych, przywilejów takich jak taksówki czy kilku gwiazdkowe hotele. W bardziej prestiżowych liniach w grę wchodzą także luksusowe mieszkania z dostępem do spa czy siłowni. Co jednak najważniejsze dla miłośników latania i podróży... darmowe bilety lub olbrzymie zniżki! Mam wujka, który przez 20 lat pracował w Kalifornii jako programista dla United Airlines... przez 20 lat na prawdę zwiedził cały świat! Weekendy na Florydzie, kolacje w Paryżu a zakupy w Londynie - dla mojego wujka, jego żony i dzieci bilety kompletnie za darmo (opłacali jedynie podatki). Zapomniałem dodać... często w klasie bussines! 

Podejrzewam, że w OLT Express warunki zatrudnienia mogą być na niższym poziomie ale zdobywa się doświadczenie a pracodawca gwarantuje przeszkolenie całej załogi więc po krótkiej przygodzie z OLT można próbować załapać się u innych przewoźników!






czwartek, 21 czerwca 2012

Pozytywnie i... CUBA

Miesiąc temu wyznaczyłem sobie cel - 1500wyświetleń/mies na moim blogu o inwestowaniu w monety (link do wpisu:  Blogi, ministrony - budowanie dochodu pasywnego ). Dziś, widząc pnący się w górę wykres liczby wyświetleń, jestem z siebie zadowolony. Także w wyszukiwarce zostało zindeksowanych kilka odpowiednich słów kluczowych - obecnie pracuję nad ich pozycjonowaniem. Jestem przekonany, że zgodnie z założeniem, najpóźniej we wrześniu minimalna, miesięczna liczba wyświetleń będzie równa 1500.

Kolejną pozytywną wiadomością jest email od wydawnictwa Złote Myśli, które  jest zainteresowane moją publikacją na temat taniego podróżowania. Pozostaje zatem wziąć się solidnie do pracy i rozpocząć pisanie ebooka. Gotowy, pełny tekst mam przesłać na początku września. Co z tego wyjdzie? Czy będę miał z tego jakieś zyski, jakiś dochód pasywny? Muszę przyznać, że właśnie na to liczę i chcę stworzyć materiał z wieloma praktycznymi informacjami, który zarazem będzie lekki do czytania. 

Co więcej? Kilka dni temu znalazłem MEGA PROMOCJĘ i udało mi się kupić bilety lotnicze w dwie strony  na... Kubę! Cena? 700 złotych! Musze przyznać, że była to decyzja całkowicie spontaniczna i nieprzemyślana. Rzuciłem wszystkie plany, jakie miałem na wrzesień i podjąłem decyzję o zarezerwowaniu biletów dosłownie w dwie minuty. 19 września wylatuję na 2 tygodnie do Hawany. Co przyniesie ta podróż i jak się potoczy? Sam jestem ciekaw.

czwartek, 14 czerwca 2012

Historia Adama

Wiele razy pisałem już o korzyściach, które otrzymujemy mając odpowiednie środki finansowe. Pisałem o możliwości podróżowania, poznawania nowych ludzi, luksusowych domach czy samochodach. Pisałem również o tym, że mając pieniądze jesteśmy uprzywilejowani w służbie zdrowia. Nie chcesz czekać kilka miesięcy aby dostać się do specjalisty? Potrzebujesz pieniędzy. Leki? Pieniądze. I tak w kółko. Doświadczyłem tego rok temu, gdy po powrocie ze snowboardu potrzebowałem szybkiej pomocy chirurga... troszkę to kosztowało ale dziś już nie ma śladu po urazie. Podobne przypadki występują także w mojej rodzinie, więc przypuszczam, że temat jest zrozumiały.

Kilka dni temu poznałem Adama, szefa kuchni hotelu, w którym obecnie pracujemy. Adam jest dzisiaj znanym i cenionym kucharzem, który równolegle prowadzi kilka nadmorskich hoteli oraz dwa duże obiekty w Warszawie. Współpracuje także z mediami oraz udziela różnych szkoleń. Nie pytałem się o jego zarobki ale na pewno są one kilkakrotnie wyższe od średniej krajowej. Stać go na dalekie podróże, najdroższe hotele i szeroko rozumiany luksus i komfort. Jednak kilka lat temu wszystko legło w gruzach. 

Mając 28 lat dowiedział się, że ma silny nowotwór. Polscy lekarze dawali mu co najwyżej dwa miesiące życia i z racji mocno rozwiniętego stadium nowotworu nie został zakwalifikowany na darmowe leczenie. lekarze wydali wyrok - ŚMIERĆ. Silna osobowość Adama kazała mu jednak walczyć. Znalazł on klinikę w Hamburgu, która podjęła się próby wyleczenia. Udało się. Rachunek? 140 tysięcy euro. Ponad pół miliona złotych. Gdyby nie jego majątek najprawdopodobniej od kilku lat byłby już dwa metry pod ziemią. 

Cała historia zakończyła się szczęśliwie i doskonale pokazuje, że mając pieniądze możemy żyć z poczuciem większego bezpieczeństwa. 

sobota, 9 czerwca 2012

Ratownik wodny - praca na sezon

Godzinka pociągiem do Poznania, kawa na nowym dworcu w Starbucksie (super sprawa! nowoczesny dworzec i moja ukochana sieć kawiarń) i po kolejnych 7 godzinach byłem już w Jarosławcu - małej nadmorskiej miejscowości, w której spędzę najbliższe 3 miesiące.

Kim jestem? Co tu robię? Po kolei. We wrześniu, po powrocie z Los Angeles, wziąłem się ostro za trenowanie pływania i w lutym rozpocząłem kurs na Młodszego Ratownika WOPR. W kwietniu miałem egzamin, wszystko poszło gładko, opłaciłem składki i stałem się licencjonowanym Młodszym Ratownikiem WOPR.

Tego samego dnia, w którym otrzymałem legitymację zacząłem poszukiwania pracy na sezon letni i muszę przyznać, że ofert było MNÓSTWO! Ludzie narzekają na brak pracy a ja mogłem przebierać w ofertach - wtedy dopiero zrozumiałem, że na rynku pracy liczą się przede wszystkim umiejętności i zaradność. Wysłałem ok. 10 CV do różnych pracodawców i już po 2 dniach byłem zatrudniony. Tak to właśnie wyglądało :)

Pracuję jako ratownik i konserwator basenu hotelowego. 8 godzin dziennie, w dni pochmurne/deszczowe mam wolne, za które mi płacą. Dodatkowo zakwaterowanie i wyśmienita kuchnia (szefem kuchni jest jeden z najlepszych kucharzy w Polsce). Do tego dochodzą nowe znajomości i niezapomniane emocje przy piwku w strefie kibica. 

Uważam, że własnie to się w życiu liczy. Trzeba mieć frajdę z tego, co się robi oraz gdzie i z kim się przebywa. 



Ciężka praca i brak rozrywek sprawiają, że będziesz cholernym nudziarzem, a twoja żona bogatą wdową.                                                                         
                                                                                          Edward Evan Evans-Pritchard    


Co ciekawe, kilkanaście minut temu przeczytałem wpis Alexa Barszczewskiego, coacha, który pisze o podwójnym wynagrodzeniu za pracę. Materialnym i emocjonalnym. Na blogu alexba.eu możemy przeczytać:

O ile większość ludzi zastanawia się nad tą materialną częścią zapłaty (i przeważnie jest z niej niezadowolona), o tyle moim zdaniem zbyt mało osób patrzy uważnie, jak wygląda ta “płaca” emocjonalna. A to przecież ta druga, o ile nasze najbardziej elementarne potrzeby fizyczne zostały zaspokojone, ma ogromny wpływ zarówno na jakość naszego życia w chwili obecnej, jak też jego perspektywy w przyszłości.