Artykuły sponsorowane:

środa, 30 stycznia 2013

No to jazda!

Witam serdecznie. Studia i praca skutecznie wypełniły większość mojego czasu a w wolne chwile pozostawiłem sobie na książkę i film. Nadeszła jednak pora aby to zmienić i startuje z projektem, o którym już wcześniej pisałem a mianowicie tworzę stronę o tematyce podróżniczej.

Strona będzie składała się z dwóch części: działu "chepFly", który będzie popularyzował idee taniego latania oraz działy "czytelnia", w którym znajdzie się wiele ciekawych artykułów.

Co zrobiłem dzisiaj? Można powiedzieć, że dzień na maksa wykorzystany! Zarejestrowałem domenę, zleciłem wykonanie strony i napisałem dwa artykuły, które rozpoczną życie portalu e-viaje.pl

Strona będzie także zintegrowana z Facebookiem, gdzie od pewnego czasu, na bieżąco, pojawiają się SUPER oferty tanich linii lotniczych - Rzym, Paryż, Mediolan za 60zł w obie strony czy Oslo za... złotówkę. Mimo, że dopiero wczoraj rozpocząłem promowanie e-viaje.pl - "fanpage" na Facebooku nałapał już prawie 270 lajków. Oby tak dalej. Jeśli interesujesz się tematyką podróżniczą polecam serdecznie (wystarczy dać lajka i mieć wszystkie promocje na swojej tablicy):

http://www.facebook.com/pages/e-viajepl/250336055042349


Jakie mam oczekiwania? Chciałbym aby do końca czerwca strona przynosiła 500zł czystego zysku z reklam.  Trzymajcie kciuki a ja tymczasem DZIAŁAM. 

środa, 21 listopada 2012

Wiatraki emerytalne - kolejna ściema?

Wszyscy pamiętamy aferę związaną z działalnością parabanku prowadzonego przez Marcina P.. Bezpieczeństwo lokowania w złoto i gwarancja wysokich zysków. Brzmi pięknie. Pamiętajmy jednak, że każda inwestycja wiąże się z większym lub mniejszym ryzykiem i nie ma mowy o jakiejkolwiek bezpieczeństwie a tym bardziej gwarancją wysokich zysków. 

Mimo, że Amber Gold oszukał mnóstwo naiwnych ludzi stare przysłowie, że "mądry Polak po szkodzie" wydaje się nie mieć racji bytu. Oto wyrasta kolejna firma oferująca gruszki na wierzbie wykorzystując tzw. "zielone inwestycje". Droga do milionów jest prosta. Nabyć grunt, uzyskać potrzebne pozwolenia, podpisać umowę dot. sprzedaży energii, postawić wiatrak, podpiąć go do sieci i cieszyć się zyskiem z elektrowni wiatrowej. Wiatr wieje, wiatrak się kręci, energia jest sprzedawana. Dochód pasywny jak się patrzy. 

Niestety, przeciętny Kowalski, który postanowi stać się wielkim biznesmenem szybko przekona się, że to wszystko nie jest takie proste. Zaczynając od tego, że koszt wybudowania takiej elektrowni to ok. 3 miliony złotych a kończąc na tym, że uzyskanie wszystkich pozwoleń może ciągnąć się latami. Z pomocą przychodzi jednak firma WIATRAKI EMERYTALNE, która GWARANTUJE zysk i jest całkowicie BEZPIECZNĄ inwestycją. "Gwarancja" i "bezpieczeństwo" brzmi znajomo. Na stronie głównej czytamy: "TERAZ KAŻDY MOŻE MIEĆ WŁASNĄ PENSJĘ. 1 000 zł , 5 000 zł a nawet 25 000 zł miesięcznie. WYPŁACANĄ PRZEZ WŁASNY WIATRAK EMERYTALNY".

Wszystko jest banalnie proste. Wpłacasz 60 000zł i stajesz się właścicielem 1% pojedynczej elektrowni wiatrowej. Firma znajduje pozostałe 99% udziałowców, stawia wiatrak, wiatrak zaczyna pracować a na Twoim koncie co miesiąc pojawia się spora sumka. I tak do końca życia. Właściciel firmy WIATRAKI EMERYTALNE zrobi wszystko za Ciebie. Będzie biegał po urzędach i załatwiał formalności, znajdzie i kupi grunt pod elektrownię, postawi ją... a wypracowany przez nią zysk odda Tobie.

Może warto się zastanowić dlaczego Ty jesteś potrzebny? Dlaczego nie postawi takiego wiatraka dla siebie tylko chce ludziom pieniądze rozdawać?

piątek, 26 października 2012

MLM


Z rutyny dnia wybił mnie telefon od znajomego. Zaproponował mi świetny interes. "Długo opowiadać, spotkajmy się dam ci materiały" - pierwsze co pomyślałem to MLM. Podpytuję dalej. Ciekawią mnie zyski, czas pracy, możliwość załatwiania spraw on-line i wkład początkowy. I znów słyszę od kumpla, że musimy się spotkać i da mi materiały bo tłumaczenie trwałoby zbyt długo. Po chwili rozmowy dowiaduję się, że chodzi o coś zupełnie innowacyjnego a to ile zarobię zależy tylko ode mnie.

Nie wytrzymałem. Pytam wprost: "Chodzi o MLM?". U mojego kolegi nastąpiło zdziwienie. Przecież to on miał mnie poinformować o ogromnych możliwościach i zyskach z tej "nowej" formy biznesu (warto wiedzieć, że MLM działa od kilkudziesięciu lat). Po kolejnych minutach dowiaduję się, że chodzi o produkty szybko-zużywalne - czyli standard w MLM. Pytam dalej jednak cały czas słyszę "musimy się spotkać", "dam ci materiały". Przyznam, że swoim zachowaniem (tajemniczość, chęć spotkania) i entuzjazmem wzbudził we mnie chęć wgłębienia się w szczegóły MLM. 

Do tej pory o MLM wiedziałem niewiele. Pora to zmienić. Pora rozważyć wszystkie "za" i "przeciw", pobuszować po necie, poczytać i napisać na tym blogu dlaczego NIE WARTO w to wchodzić. Jako student matematyki finansowej a zarazem osoba logicznie myśląca zakładam słuszność poprzedniego zdania , co postaram się w najbliższym czasie udowodnić (jak w indukcji matematycznej - zakładamy słuszność wyrażenia i dowodzimy jego prawdziwości). Myślę, że analiza tematu może być naprawdę ciekawa. 

środa, 17 października 2012

Dodatkowy dochód - statystowanie

Ponad rok temu na moim blogu pojawił się tekst o statystowaniu (Statyści poszukiwani). W tamtym okresie, moje miejsce zamieszkania uniemożliwiało mi pracę na planie filmowym. Zdjęcia do różnych produkcji zaczynają się zazwyczaj wczesnym rankiem więc do Warszawy/Wrocławia musiałbym wyjeżdżać w środku nocy a na dodatek, zarobek z "pracy" na planie ledwo co pokryłby koszt biletu PKP (o paliwie w aucie nie wspominając). Dlatego w ubiegłym roku jako statysta pracowałem tylko jeden dzień - w Wałbrzychu przy produkcji reklamy pewnego banku. 

Wszystko zmieniło się trzy tygodnie temu, gdy zamieszkałem we Wrocławiu. Od razu zadzwoniłem do zaprzyjaźnionej agencji i... udało się! W sierpniu zaczęły się zdjęcia do II transzy serialu "Galeria" (TVP 1) i codziennie potrzebnych jest na planie co najmniej kilkanaście osób. Dodatkowo cały czas trwają także zdjęcia do serialu "Pierwsza Miłość" a od czasu do czasu potrzeba nawet kilkuset statystów do większych produkcji kinowych (we wrześniu film  "Fotograf" a w najbliższym miesiącu "Hiszpanka"). W okolicach Wrocławia powstaje także sporo filmów zagranicznych - głównie produkcji rosyjskiej i niemieckiej. Mimo, że daleko tutaj do Warszawy, gdzie codziennie tworzy się całą masę różnych produkcji... statyści we Wrocławiu nie mają powodu by narzekać - zapotrzebowanie jest.

Kto statystuje? Emeryci, osoby na rencie, bezrobotni oraz studenci i licealiści. Czasami spotkać można także  osoby, które biorą urlop w pracy i jadą na plan w celach rozrywkowych... ba! ostatnio na planie zjawił się pasjonat z Zielonej Góry!

Co przyciąga na plan? Atmosfera. Zbiórka o 7:00 na parkingu, przyjeżdża bus i zawozi statystów do studia ATM, które znajduje się na Bielanach Wrocławskich. Dwadzieścia osób wchodzi do bufetu, siada i czeka... czeka... czeka... .  W przerwach pomiędzy zdjęciami także się czeka. Często zdarza się też tak, że do danej sceny wybiorą pięć osób a reszta ma przerwę. Jest więc mnóstwo czasu na rozmowy, korzystanie z bufetu czy czytanie książki. Dodatkowo dookoła kręcą się znane twarze z telewizji czy z pudelka.

Wchodzi się na plan. Reżyser daje polecenie - część statystów siada w restauracji, część spaceruje po "Galerii" (cała "Galeria" wybudowana jest w studiu filmowym a do jej konstrukcji użyto drewna i płyt wiórowych co przykryła tapeta imitująca cegłę) a część udaje, że przegląda towary w poszczególnych butikach. I Lotto. Lotto stało się sponsorem serialu dlatego w "Galerii" pojawiło się ich stoisko i w każdym odcinku obowiązkowo przy Lotto musi się coś dziać. Kiedy wszyscy wiedzą co mają robić, przychodzą aktorzy, próba, akcja, dubel, dubel i po kilkunastu/kilkudziesięciu minutach scena jest zrobiona. Następuje przerwa (ekipa przenosi cały sprzęt), aktorzy idą do charakteryzacji, statyści wracają do bufetu i po pewnym czasie znów wszyscy spotykają się przy następnej scenie.

Ile trwa dzień zdjęciowy? Nie ma reguły. Raz, pamiętam było to dwa tygodnie temu w Długołęce, wszystko udało się zrobić w 2h innym razem w studio spędziłem ponad 11h. Stawka liczona jest za dzień zdjęciowy niezależnie od ilości godzin (przeważnie jednak jest to ok 6-7h) i wynosi 40zł (Galeria) i 41zł (Pierwsza Miłość). Na większą stawkę można liczyć przy produkcjach kinowych czy reklamach. Dodatkowo prawie codziennie ktoś ze statystów dostaje drobny epizod. Za "dzień dobry", "do widzenia" dodatkowe dwie dychy a jak ktoś ma kilka zdań to stawka jest już owiana tajemnicą.

Co wspominam najlepiej? Epizody. Przypudrują Ci nosek, przebiorą w garderobie, uczeszą włosy, powiesz ze dwa zdania (oczywiście kilka razy, bo duble) i czujesz się jak gwiazda a portfel staje się grubszy. Bardzo dobrze wspominam także pewną sobotę, gdy w studiu o 8:00 zjawiło się piętnastu statystów a reżyserowi zmieniła się koncepcja i na plan wpuszczono tylko czterech. Pozostałych jedenastu siedziało w bufecie do 13:00. Oczywiście stawka za dzień zdjęciowy obowiązywała wszystkich - zgodnie z umową wszyscy byli w tych godzinach dyspozycyjni :)

Jako ciekawostkę mogę podać, że warszawscy statyści zarabiają dużo więcej niż we Wrocławiu. Życzę więc sobie aby pod tym względem Wrocław dogonił Warszawę :)

wtorek, 25 września 2012

Oktoberfest

Od ponad 200 lat, na przełomie września i października hucznie obchodzone jest bawarskie święto piwa - Oktoberfest. W czasie festynu sprzedawane jest ponad... pięć milionów litrów trunku pitego w tradycyjnych litrowych kuflach!

Gdy w sierpniu padł pomysł wyjazdu do Monachium podszedłem do tego z dużym dystansem. Powód? Olbrzymie koszty. Cena noclegu w Monachium w czasie święta piwa to min. 40euro w hostelu i 100euro w hotelu za noc/os. Druga sprawa, że noclegi w przytoczonych cenach rezerwowane są z dużym wyprzedzeniem i w naszym wypadku, szukając noclegów w sierpniu, jedyne co było dostępne to noclegi za 700zł! Łatwo więc zauważyć, że koszt trzydniowego pobytu byłby porównywalny z tygodniowym wypoczynkiem w Egipcie w ofercie all-inclusive :)  Z pomocą przyszło nam pole campingowe, gdzie zapłaciliśmy 9euro za noc. Dzięki niesamowicie sprawnej komunikacji dojazd z centrum Monachium na nasze pole namiotowe trwał zaledwie 10-15minut. 3dniowy bilet umożliwiający do korzystania z całej komunikacji miejskiej kosztował 13euro - tak więc oprócz samego festiwalu zwiedziliśmy kawał miasta (Marienplatz, Allianz Arenę, muzeum BMW czy obóz koncentracyjny w Dachau). 

Co nas zaskoczyło? Kilkaset Australijczyków, którzy spędzając wakacje w Europie postanowili uczestniczyć w Oktoberfest i spać na "naszym" polu campingowym. Tak więc mnóstwo nowych znajomości, wymiana spostrzeżeń i po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że z życia trzeba korzystać maksymalnie jak się da! Oszczędzać, pracować ale nie zapominać o rozrywce, relaksie i relacjach z innymi ludźmi. Wszystko robić tak by być szczęśliwym! Następna planowana podróż? Narty w Austrii ale przez najbliższy czas - studia i praca :)

Kilka fotek z Monachium:







poniedziałek, 3 września 2012

Parmezan


"Parmezan (wł. parmigiano reggiano, grana) - ser twardy typu podpuszczkowego wytwarzany z krowiego mleka, pochodzący z północnych Włoch, z regionu Emilia-Romania. Produkowany w: Parmie, Reggio nell'Emilia i okolicach. Po raz pierwszy wyprodukowali go zakonnicy benedyktyńscy i cystersi (XI-XIII wiek)
Jeden z najbardziej znanych na świecie włoskich serów. Nadaje się do konsumpcji w zestawie serów, a także utarty jako dodatek smakowy i dekoracyjny do różnych dań (pizza, zapiekanka, spaghetti, zupa cebulowa, sos Mornay)." 
Wikipedia 
 
Jak to jest? Dwa dni temu wróciłem do mojego rodzinnego miasteczka (30 tys mieszkańców), wchodzę dziś do jednego z supermarketów (znana sieciówka i nie jest to Biedronka) i przy stoisku z wędlinami i serami proszę o kawałek parmezanu. Wtedy to cała kolejka spogląda na mnie pogardliwie - cały czas czuję na sobie wzrok tych ludzi - a sprzedawczyni uśmiecha się głupkowato i komentuje, że to nie ta "półka". Czy naprawdę Polaków nie stać na dobry ser, którym można posypać pizze czy spaghetti? Czy naprawdę nie możemy kupić sobie takiego kawałka za 20zł, który starczy na dość długo? Czy ktoś, kto kupuje parmezan musi być obrzydliwie bogaty (dokładnie tak się poczułem widząc wzrok tych ludzi)?

Wnioski jakie się nasuwają są proste. Nie będę odkrywczy ale poziom życia w Polsce jest minimalny. Nie stać nas na parmezan, nie stać nas na siłownię (tutaj jednak dochodzi jeszcze kwestia chęci). Wybieramy dania proste i ubogie w smaku. Zajadamy cały czas te same potrawy, popijamy piwem, siedzimy przed telewizorem, w wolnych chwilach wyciągamy grilla - jak już będzie nas stać jedziemy nad Bałtyk. Oto obraz Polaka - jakże nieeuropejski i zacofany. 
 

niedziela, 2 września 2012

Podsumowanie - sierpień

Wróciłem do domu - przedwczoraj. Wróciłem po 3 miesiącach spędzonych nad Bałtykiem, gdzie pracowałem jako ratownik wodny. Wróciłem bogatszy w nowe znajomości, super wspomnienia, nowe doświadczenia a także bogatszy w znaczeniu materialnym.

Przed miesiącem pisałem o projekcie "dziesięciozłotówka" - przez sierpień udało mi się zebrać aż 31 banknotów, co daje 310zł oszczędności. Czy odczułem odłożenie ponad 300zł przez miesiąc? Skądże. Bardziej trudne jest dla mnie wykonanie jednorazowego przelewu na konto oszczędnościowe (np. 10% dochodu). Wiem, że oszczędzanie i inwestowanie mają poprawić mój byt - mimo to, trudno mi zrobić jednorazowy przelew 200zł. Łatwiej oszczędzać dziesięciozłotówki i jak widać... korzystniej :)

310zł w dziesięciozłotówkach - moje sierpniowe oszczędności :)



Przez okres mojej pracy nad morzem inwestowałem także w numizmatykę - udało mi się kupić 4 srebrne monety o łącznej wartości 623,64zł.

Z serii "Polski Rok Obrzędowy":
1. Śmigus-dyngus 
2. Noc Świętojańska
3. Kolędnicy
oraz amerykańską srebrną monetę jednouncjową 





Co w najbliższym czasie? Budowa portalu turystycznego, dokończenie ebooka i Oktoberfest pod koniec września :)