Artykuły sponsorowane:

środa, 4 sierpnia 2010

Czy naprawdę chcemy mieć milion?

Któż z nas nie pragnie posiadać na swoim koncie miliona? Któż z nas nie pragnie mieć kilkakrotnie razy wiekszych dochodów? Czy jednak na pewno tego pragniemy?

Należy sobie uzmysłowić, że chcemy przede wszystkim czuć się jak milionerzy. Marzymy o luksusie. W swoich głowach mamy obraz piaszczystych plaż, alpejskich domków narciarskich, stylowego domu czy nawet pałacyku i regularnych pobytów w SPA. Brzmi przyjemnie. Timothy Ferriss napisał "Milion dolarów w banku to żadna fantazja. Fantazją jest styl życia, całkowita wolność, na którą pozwala ta kwota."

Warto także dodać, że zdecydowana większość milionerów nie nosi drogich butów i zegarków, nie jeżdżą długimi limuzynami i nie mieszkają w luksusowych willach z basenami. Nie jadają także w wykwintnych restauracjach i nie spędzają weekendów na Dominikanie. Typowy milioner jest osobą po pięćdziesiątce, która cały swój czas poświęca na gromadzenie kapitału. Żyje znacznie pnizej swoich finansowych możliwości.

Jak więc widać, na lepsze życie powinniśmy pozwolić sobie już teraz! Nie stanie sie bogatym ten, kto będzie szczędził sobie grosza. Małymi kroczkami powinniśmy się cały czas przybliżać do niezależności finansowej poprzez zarabianie większej ilości pieniędzy i wydawaniu mniej niż sie zarabia, by móc zacząć inwestować. Dzięki procentowi składanemu możemy o wiele szybciej zdobyć swój pierwszy milion. Pomyśl o tym już teraz i zacznij! Nie zapomnij jednak o prowadzeniu aktywnego życia, bo najlepszych wspomnień dostarczy Ci styl życia a nie posiadanie miliona. Lepiej prowadzić wyjątkowe życie i wolniej dochodzić do miliona niż zniszczyć swoje życie prywatne i koncentrować się na jak najszybszym gromadzniu kapitału.

Osoba o mentalności biedaka chce przejsć w jak najmłodszym wieku na emeryturę by resztę życia spędzić na leniuchowaniu - osoba o mentalności milionera bedzie tak postępowała, że zapewni sobie czas na przygodę i wypoczynek przez całe życie.

czwartek, 29 lipca 2010

Niezależność finansowa, ale po co?

Otóż po to, aby zapewnić sobie względny spokój finansowy w sytuacji:

– utraty pracy;
– spadku osiąganych dochodów;
– wzrostu wydatków (np. koszty utrzymania i wykształcenia dzieci);
– przejścia na emeryturę.

Jakie masz szanse na stałą, dobrze płatną pracę przez cały okres (30–40 lat) aktywności zawodowej? Nie owijając w bawełnę – nikłe. Jeśli nawet znajdziesz się wśród szczęśliwców, którzy będą mieć pracę do osiągnięcia wieku pozwalającego przejść na emeryturę, to Twoja emerytura nie będzie wysoka.

Pozwól, że przytoczę kilka danych. Według prognoz GUS z 2005 roku, zmiany demograficzne, jakie mają miejsce w naszym kraju, sprawią, że:


– w 2012 roku na 100 osób w wieku produkcyjnym przypadać będzie 20 osób powyżej 65. roku życia, zaś
– w 2030 roku na 100 osób w wieku produkcyjnym przypadać będzie aż 40 osób powyżej 65. roku życia.

Liczba osób pracujących (płacących składki) zmalała z 17,8 mln w 1980 roku do 12,7 mln w 2004 roku. Jednocześnie liczba emerytów i rencistów (w pozarolniczym systemie ubezpieczeń społecznych) wzrosła z 4,1 mln w 1980 roku do 7,5 mln w 2004 roku.
Oznacza to nic innego, jak spadek wysokości realnych emerytur, gdyż w 2030 roku osób uprawnionych do ich pobierania będzie ponad dwukrotnie więcej niż obecnie, a osób pracujących i odprowadzających składki nie wystarczy do zapewnienia obecnego poziomu wypłat. Problem ten dotyczy zwłaszcza pokolenia dzisiejszych 30-latków, którzy są na początku swojej kariery zawodowej i mają przed sobą 30–35 lat pracy.

No tak, ale mamy przecież OFE, IKE
Rzeczywiście, tylko że obecne rozwiązania OFE są połowiczne co najmniej z kilku powodów:


– trafia do nich zaledwie 1/5 składki, która poprzednio trafiała w całości do ZUS;
– składki obciążone są wysokimi prowizjami, które pobierają Towarzystwa Funduszy Emerytalnych;
– wyniki OFE są ściśle związane z koniunkturą giełdową.

W okresie dekoniunktury na GPW zyski z OFE tylko nieznacznie przekraczają np. dochody z lokat, pieniądze w OFE są zamrożone do czasu osiągnięcia przez nas wieku emerytalnego, który, jak wynika z opublikowanych w czerwcu 2005 roku propozycji, może ulegać wydłużeniu m.in. ze względu na wydłużanie się okresu życia obywateli. Średnia życia Polaków wynosi obecnie 74,5 roku i jest dłuższa o 4 lata od średniej z początku lat 90.

Tak więc pieniądze, które zgromadzimy, zobaczymy nieprędko. Będziemy mieć 65–70 lat, a wtedy radość z ich posiadania jest nieporównywalnie mniejsza, niż kiedy mamy lat 30.

„Jest tylko jedna rzecz gorsza od starości – starość bez pieniędzy”

Jest to fragment publikacji Tomasza Bara - http://finanse-osobiste.zlotemysli.pl/ohh,1/
Ta publikacja pomoże Ci w sprawach finansowych!

wtorek, 20 lipca 2010

50,00zł dzięki bukmacherce :)

Właśnie wypłaciłem na swoje konto "Pierwszy milion" wygraną z wytypowania Hiszpanii jako Mistrza Świata w Piłce Nożnej. Kupon kupiłem 10 czerwca, obstawiając 10,00 zł na Hiszpanie - jak widać nie zawiodłem się. Uważam, że typując wyniki sportowe można zarobić duże pieniądze ale... można także stracić jeszcze więcej. Myślę jednak, że rozsądek i nie kierowanie się emocjami pomagają w obstawianiu i cieszeniu się wygraną.

Od kilku miesięcy obstawiam przez internet, dzięki czemu mam pełną swobodę i dużo dodatkowych możliwości jak np. typowanie zwycięzcy w trakcie meczu! Obstawiam zazwyczaj drobne kwoty (1zł, 2zł) i co pewien czas wypłacam sobie na konto 20 czy 30 złoty. Mógłbym grać większą stawką i zysk mógłby być większy... strata także. A tak to te parę groszy zawsze wystarczy na kawę, na Orlenie :) Ryzykować nie mam zamiaru.

Jeżeli Ty także chciałbyś spróbować swoich sił to życzę powodzenia.

wtorek, 6 lipca 2010

30 zł w 5 minut :)

Jednym z moich noworocznych postanowień było rozpoczęcie regularnego joggingu w pobliskim lesie. Od kwietnia wytrwale biegam trzy razy w tygodniu po pół godziny. Zastanawiasz dlaczego się tak torturuję? Odpowiem Ci wprost: bieganie stało się dla mnie przyjemnością!

Nie mam zamiaru kopiować z internetu różnych artykułów, które pokazują zalety biegania. Jeżeli chcesz poczytać jak korzystnie wpływa bieganie, które jest najprostszą i najtańszą formą sportu, zapraszam do wyszukiwarki :) Napiszę tylko, że czuję się o wiele lepiej niż przed treningami oraz, że mimo iż poświęcam temu 1,5h tygodniowo - nie odczuwam braku czasu. Mogę nawet stwierdzić, że wydaje mi się, że mam go więcej! Wszystko to za sprawą endorfiny - hormonu szczęścia, który jest produkowany podczas biegania. Jeśli chodzi o zdrowotne korzyści biegania to wzmacnia płuca, serce i układ krążenia oraz wzmacnia odporność i co dla wielu jest ważne - eliminuje problemy z zasypianiem. Dlatego nie myśl "po co biegać" lub "ile biegać" tylko zacznij!

Na zakończenie napiszę, że bieganie zbliżyło mnie do miliona. Jak? Podczas biegania korzystam z odtwarzacza MP3, który niedawno przestał działać. Miałem już kupić sobie nowy... ale postanowiłem wziąć śrubokręt w ręce i mimo, że kompletnie się na tym nie znam rozkręciłem sprzęt. Okazało się, że wystarczyło mocniej dokręcić jedną śrubkę, bo końcówka od słuchawek nie stykała się z czymś tam... . Banał a ja zaoszczędziłem 30 zł, które przybliżają mnie do miliona! :)

czwartek, 1 lipca 2010

Nowa Kaledonia, Południowy Pacyfik

Niektórzy ludzie żyją w przekonaniu, że gdyby tylko mieli trochę więcej pieniędzy, wszystko w ich życiu zmieniłoby się na dobre. Mierzą w ruchomy cel: 300 tysięcy dolarów w banku, milion dolarów w akcjach, 100 tysięcy dolarów rocznej pensji (zamiast 50 tysięcy)itd. Cel Julie był jednak bardziej sensowny: powrócić z taką samą liczbą dzieci, z jaką wyruszyła z domu. (...)

Zaszyta w tropikach Morza Koralowego Nowa Kaledonia to francuskie terytorium zależne, gdzie Julie i Marc właśnie sprzedali swoją łódź żaglową, na której przemierzyli niemal 30 tysięcy kilometrów dookoła świata. Oczywiście zwrot początkowo zainwestowanej kwoty był tylko częścią planu. Wszystko, co zaplanowali i zrobili, cała ich piętnastomiesięczna podróż dookoła świata, od przejażdżki gondolą po kanałach Wenecji, po udział w plemiennych obrzędach w Polinezji, kosztowało około 18-19 tysięcy dolarów. Mniej niż czynsz i bagietki w Paryżu.

Większości ludzi może to wydawać się niemożliwe. Większość ludzi nie wie też, że ponad 300 rodzin co roku stawia we Francji żagiel i wyrusza w podobną podróż.
Podróż ta była ich marzeniem przez niemal dwadzieścia lat, wciąż odsuwana na dalszy plan wobec coraz bardziej wydłużającej się listy obowiązków. Każdy ważny moment w życiu dawał następne powody do przesuwania jej w czasie. Pewnego dnia Julie zrozumiała, że teraz albo nigdy. W przeciwnym wypadku ona i Marc wciąż będą mnożyć różne argumenty, zasadne lub nie, i coraz trudniej będzie przekonać się, że taka wyprawa w ogóle jest możliwa.

Rok przygotowań, trzydziestodniowa wyprawa próbna z mężem, i oto wreszcie nadszedł początek podróżny życia. Tuż po podniesieniu kotwicy Julie uświadomiła sobie, że obecność dzieci - główny powód odkładania tej podróży i poszukiwania przygód - tak naprawdę powinna być pierwszym argumentem za podjęciem takiego wyzwania.

Przed wyjazdem jej trzej mali synowie nieustannie się o coś kłócili, wrzeszcząc przy tym w wniebogłosy. Z czasem przyzwyczajali się do wspólnego życia w kołyszącej się sypialni oraz uczyli się cierpliwości - wobec samych siebie i zdrowia swoich rodziców. Przed wyjazdem książki były dla nich tak samo ekscytujące, jak jedzenie piasku. Mając jednak do wyboru lekturę lup gapienie się w ścianę na otwartym morzu, wszyscy nauczyli się doceniać książki. zabranie ich na rok ze szkoły okazało się najlepszą inwestycją w wykształcenie.

Teraz, siedząc w samolocie, Julia wpatrywała się w chmury przecinane skrzydłami samolotu i snuła następne plany. (...) Teraz, kiedy już odważyła się zrobić pierwszy krok, nie mogła usiedzieć w miejscu.

Artykuł jest fragmentem książki "4-godzinny tydzień pracy", Timothy Ferriss.

środa, 9 czerwca 2010

A więc czym się zajmujesz?

Najprawdopodobniej siedzisz właśnie w swoim domu i przeglądasz różne strony internetowe, po pewnym czasie trafiasz tutaj. Czytasz kilka artykułów o tym, jak pewien śmiałek chce zdobyć swój pierwszy milion złotych i pomysł przypada Ci do gustu.

Za kilka dni znów wrócisz poczytać nowe wpisy na moim blogu, po paru dniach uczynisz to ponownie, i znowu, i znowu... aż nastanie dzień, gdy zobaczysz, że niejakiemu Dawidowi udało się osiągnąć swój cel! Ma swój milion - odsetki na lokacie od tej kwoty wynoszą aż 5 000zł! - by żyć dostatnio, nasz bohater, nie musi już pracować.

Ty jednak cały czas jesteś w tym samym miejscu. Dlatego zmień to! Już dziś! Teraz! Powtórzę pytanie z tytułu notatki: Czym się zajmujesz? Czy przypadkiem nie jest to ciągłe czytanie i dokształcanie sie na temat "jak osiągnąć niezależność finansową" i nic więcej? Dlatego zapytam inaczej, jakie kroki podejmujesz, by zdobyć bogactwo?

Może zacznę od siebie... ruszam właśnie z wypełnianiem dokumentów o uzyskanie pozwolenia na budowę domu - jak wszystko dobrze pójdzie to za rok domek będzie już w stanie surowym - i to bez żadnego kredytu (mam już potrzebną kwotę). Co zrobię ze starym budynkiem? Wynajmę. Będę miał kilkaset złotych co miesiąc bez żadnej pracy. Dodatkowo kończę właśnie pisanie ebooka o inwestowaniu w numizmatykę, prowadzę bloga i wiele innych, o czym będę pisał w następnych notatkach. Wszystko po to, by osiągnąć swój cel - zdobyć milion i stać się niezależnym finansowo!

środa, 2 czerwca 2010

Jak planować finanse osobiste, aby osiągnąć finansową niezależność?

Wywiad z dr Andrzejem Fesnakiem

Czy każdy z nas może zostać człowiekiem zamożnym i niezależnym finansowo? O korzyściach, jakie może przynieść świadome planowanie i kontrola finansów w naszym codziennym życiu - z dr Andrzejem Fesnakiem, wiceprezesem zarządu PIPUiF (Polskiej Izby Pośredników Ubezpieczeniowych i Finansowych), wykładowcą Europejskiej Akademii Planowania Finansowego i Akademii Ekonomicznej w Katowicach oraz Szkoły Głównej Handlowej rozmawia Joanna Wiejak, Redaktor Naczelny CashFlow&You.

- Czy nasze społeczeństwo jest świadome jak istotne jest planowanie i kontrola osobistych finansów w codziennym życiu?

AF: Absolutnie nie. Istnieje wiele problemów związanych z brakiem tej świadomości. Po pierwsze ludzie wierzą w to, że zawsze będą mieli pracę, po co więc dziś odkładać 200 zł kiedy z przyszłej pensji mogę wziąć 400? Po drugie większość woli najpierw płacić innym - czyli wydawać co zarobiła, a jak coś zostanie to wtedy inwestować. Nie rozumieją, że inwestowanie oznacza płacenie sobie na początku. Więc jeżeli mamy płacić sobie na końcu, jak coś zostanie, to najczęściej nie zostaje nic. W efekcie nawet po 30 latach pracy jak raptem kogoś zwolnią to jest to dramat, bo nie ma z czego żyć.
Parę lat temu było głośno o człowieku, który z pistoletem czy nożem wpadł do firmy działającej w systemie argentyńskiego kredytu. Żona zachorowała i potrzebował 50 000 zł na operację, więc wpłacił jedyne 5000 które miał i myślał że dostanie kredyt. To był dorosły mężczyzna po 50-tce. Rozumiem dramat osobisty ludzi, którzy są chorzy. Ale z drugiej strony słuchając takich informacji nie wiadomo czy płakać czy się śmiać z naiwności tego pana. Dlaczego dorosły człowiek nie rozumie podstawowych mechanizmów finansowych? Dlaczego po 30 latach pracy nie ma własnych pieniędzy? Dlaczego nie ma nawet zdolności kredytowej? Pewnie nie tylko dlatego, że za mało zarabiał, ale również dlatego, że wszystko co zarobił - wydał. To smutne ale prawdziwe....

- Jakie skutki pociąga za sobą niewłaściwe podejście do finansów i brak wiedzy o produktach finansowych, rynku, inwestowaniu?

AF: Po pierwsze przez kilkadziesiąt lat pracy niewiele pieniędzy pojawia się u ludzi w formie inwestycji, czy też oszczędności, bo je wydają. Po drugie przeciętni obywatele nie posiadają nawyku bogacenia się – inwestowania oraz obracania coraz większymi kwotami. A to oznacza, że pozbawiają się okazji wygenerowania większych pieniędzy. Po trzecie przekazuje się złe wzory. Kiedyś rekrutowałem 55 letnią kobietę do pracy. Kiedy zapytałem ile chce zarabiać spłonęła rumieńcem jak nastolatka, spuściła wzrok i odpowiedziała, że u niej w domu o pieniądzach nigdy się nie rozmawiało, więc nie wie. W jej przekonaniu była szlachetna i oddana przyszłemu pracodawcy. Na mnie wywarła wrażenie baby, która przez 35 lat pracy nie nabrała rozumu w finansach. Była nauczycielką - jaką więc postawę może przekazywać innym pokoleniom? Żeby nie być posądzonym o seksizm – innym razem był to pan w podobnym wieku. Zgłosił się do punktu obsługi klienta prowadzonego przez fundusz inwestycyjny. Chciał zostać kierownikiem. Na to samo pytanie – ile chce zarabiać? – odpowiedział, że poniżej 400 zł miesięcznie (rok 1999) bo mu zabiorą emeryturę. Fałszywy wzorzec jest taki, że ludzie kojarzą bezpieczeństwo z pracą etatową lub emeryturą a nie z faktem posiadania pieniędzy. Niestety takie przykłady można mnożyć ....

- Jak rozumieć zdrowe podejście do finansów osobistych i planowania finansowego?

AF: Zdrowy człowiek posiada określone parametry życiowe, które wychodzą podczas badań. Ma właściwe tętno, wagę, strukturę krwi, jest zdolny do określonego wysiłku fizycznego i mentalnego. Prowadzi zdrowy i higieniczny tryb życia. Zdrowie finansowe można opisać w tych samych kategoriach. Zdrowy finansowo człowiek prowadzi zdrowy finansowy tryb życia. A to znaczy, że liczy, kalkuluje i układa plany. Najpierw tworzy swój budżet, potem go oblicza, kalkuluje i realizuje. „Pańskie oko konia tuczy” – czyli stała kontrola własnych finansów daje również efekty. Zdrowy finansowo człowiek tworzy własne plany i strategie finansowe dla siebie. Zawsze cześć pieniędzy inwestuje. Ponadto kształci się w sprawach finansowych oraz inwestycjach. Czyta na ten temat, uczęszcza na kursy. Zastanawia się jak zarobić żeby zainwestować - a nie jak zrobić żeby wydać. Ogranicza koszty. Pozbywa się złych długów – bezsensownych zakupów kartą kredytową - bo było tanio. To takie proste. Kupisz tanio łopatę i kilof bo była przecena? Pewnie nie, bo nie jest ci to potrzebne i to wiesz intuicyjnie. Ale jak zobaczysz ciuchy, płyty, lub „coś dla domu” – to raptem okazuje się, że zdrowy rozsądek gdzieś ginie. Niech każdy stanie przed własną szafą - to zobaczy ile racjonalnych i sensownych zakupów dokonał. A pozostałym życzę 3 przeprowadzek w roku. Wtedy przekonają się - ile mają tak naprawdę potrzebnych rzeczy, a ile potrzebnych inaczej....

Dziękuję za rozmowę. Wszystkich zachęcam do zapoznania się również z treścią wywiadu, w którym dr Andrzej Fesnak prezentuje koncepcję Narodowego Programu Edukacji Finansowej. Program, który uczy jak w zaplanowany sposób zostać człowiekiem zamożnym, to dla każdego szansa na lepsze życie i myślę, że warto poświęcić chwilę czasu, aby przyjrzeć się z bliska jego założeniom.

Wywiad przeprowadziła: Joanna Wiejak, Redaktor Naczelny CashFlow&You